Łał. Niesamowite, że ten album widniał na mojej liście foobarowej od ponad roku, a ja z uporem maniaka przy każdym natrafieniu na Richtera klikałam next, next, next. A teraz się nim zachwycam. No, może nie w całości, ale na przykład takie Fragment czy Autumn Music 1 dziwnie mnie rozczulają i jeszcze moment, a zacznę popłakiwać nad pięknem dzisiejszego przedpołudnia. Jestem prawie w innym miejscu. A nawet bez ‘prawie’.
(M.)