Jeszcze dieta dobrze się nie zaczęła, a mi już włączyło się narzekanie. Że nie można bananów, że cukier to zło, że węglowodany to diaboł wcielony, że mleko odtłuszczone 0,0 % do kawy dolewam, że frytek nie można, że chipsy w odstawkę, że alkohol to Z DALEKA mogę tylko oglądać! Jakby rzeczywiście było mi potrzebne zrzucenie dziesięciu kilogramów, jakby jogging o wschodzie słońca był czymś niewystarczającym. Tylko że mam potrzebę się czymś zająć, by ustabilizować czas, by magisterka nie była jedyną niewygodą, która mnie dotyka lepkimi jak konieczność mackami. Mam potrzebę motywacji i efektów. O tak!
Bo życie nie jest warte tego, by odczuwać żal. Jak to mówią – Alleluja i do przodu.
- eM(inencja)
wytrwałości ;)
komentarz - autor: Tomasz Czech — Maj 2, 2010 @ 9:56 am
gdzie widzisz tego wielkiego pająka ;)
komentarz - autor: Tomasz Czech — Maj 2, 2010 @ 11:07 pm
niestety bądź na szczęście nie siedzę na deviantart wiec żargonu nie rozumiem ;)
mi się wschody i zachody nigdy nie znudzą, gdyż nie ma dwóch identycznych
komentarz - autor: Tomasz Czech — Maj 3, 2010 @ 10:02 am