Permanentny problem ze snem mam. Najpierw przez dwa tygodnie nie dosypiałam, by po “wesołym jezusku” popaść w totalną skrajność i poświęcać na sen 1,5 – 5 godzin na dobę. W połączeniu z biegami o 5:30 i alkoholem (wódą! nie nazywajmy tego ładnie) moja mała rzeczywistość zrobiła ze mnie wrak. Ach, nie zapomnę wspomnieć o dziesiątkach wypalonych papierosach i moich zasysających dym niepalących płucach. Przez ostatnie dni natomiast poddaję się niekontrolowanym napadom snu – jedna nieuważna sekunda za długo przy zamknięciu powiek i sru! nie ma mnie, biegnę po łące marzeń sennych, a gdzieś w wyimaginowanym akwarium zdychają rybki i rozpuszczają się w wodzie jak w kwasie. Więc czas z tym skończyć. Wrócić do niespania. Ale pobawić się w odwyk od… od niemal wszystkiego. (Wyłączając Ras Shamrę, bo nie pozbędę się swoich trzech osobowości. Nie ma mowy. Potrzebuję tego.) Bo w tym całym rozgardiaszu istoty szarej nie ma miejsca na pisanie pracy magisterskiej. A obronić się muszę. I chcę. Więc? Więc!
A Kasia Katarzyna aka Jessica miła jest i cierpliwa. Znosi moje zdychanie na stole kuchennym, słowa złego nie powie na ponadgodzinne zbieranie się do życia. Żelki sprezentuje, banany. (Ale to chyba za wywalone w kosmos naleśniki kakaowe z musem bananowo-kawowym.) Wiele dobra jest w tym naszym studenckim mieszkaniu. Jeszcze trochę, a ja zostanę Matką Miłosierdzia, a Jessica zainstaluje się w Kalkucie. (I w tym chyba nie mieszczą się – czasem – bardzo niepochlebne i szydercze zdania o pewnych panach albo panach w ogóle.)
Ach! Ach! I jeszcze kilka polecanek chaotycznych.
The Kinks – album Arthur
500 days of Summer!!! (o tym kiedyś więcej)
Shutter Island
6 feet under
Ślepowidzenie
banany z kawą na śniadanie
A od prozy pana Jacka Piekary proszę trzymać się z daleka. Przeczytałam wystarczająco dużo, by móc napisać ostrzeżenie z pełną odpowiedzialnością. Ostatnim samobójem były Alicja i Alicja i Ciemny Las. Nie zniosłam. Porzygałam się z przemetaforyzowania.
Chyba sobie zrobię frytki na śniadanie.
- eMinencja
frytki na sniadanie ;)
komentarz - autor: Tomasz Czech — Kwiecień 21, 2010 @ 2:01 pm