Biorę i pomaga, Jessico.
Chociaż nie. Może jednak nie. Przy rewelacyjnych ripostach musiałabym przyznać, że na niektóre brakowało mi kontry. Komunijne chipsy (a raczej te inne) wyprowadziły nas na drugi koniec miasta, a nie chciałabym wracać do tej traumatycznej wręcz podróży. A twister… Ojoj, jak zwykle kompromitujący. (“Kręć, kręć! A nie robisz zdjęcia!”, “Już nie mogę!”, a na pewno znalazłby się w twisterowych wypowiedziach i subtelny komentarz: “Kurwa”.)
Bo czy da się to opisać?
(Ciiii, załóżmy, że nie.)
To pisałam ja
- eMinencja.