eM: Ja zaczynam…
Ka: A nie, bo ja!
eM: Ej! No oddaj! ._. (wyrywa laptopa) No to… Ej, no zostaw! Chcę zacząć w końcu! No, chciałam napisać o naszym ostatnim wypadzie. Ale. Ale moja wiedza na ten temat jest dość fragmentaryczna. W zasadzie zaczęłam tracić świadomość przy…
Ka: Nie „tracić świadomość” tylko usnęłaś!
eM: Ok, jasne, usnęłam, jak mawiają świadkowie, w sensie Ty. Chciałam napisać, że utrata świadomości zaczęła się już przy pstrykaniu Radkowi (tj. taksówkarzowi) zdjęć.
Ka: A nie przy udzielaniu WYWIADU?
eM: Ha, śmieszne. Bardzo dobrze wiesz, że wywiadu nie pamiętam. Tak samo jak nie pamiętam drugiego baru w lokalu, tego, że zaplątałam się w kable od… od – kurwa – czego?
Ka: Sprzętu jakiegoś. Tak, co by Cię całkiem pogrążyć, nie pamiętasz nawet tego, że użyłaś mojego płaszcza jako kołdry!!!
eM: Nie pamiętam, że spałam…
Ka: Ha! Ale jest tu ktoś, kto – bingo! – PAMIĘTA! Mam nadzieję że temu chłopcu, nie zostanie uraz do ładnych kobiet….
eM: Pamiętasz, bo nie piłaś z nami wódki przed wyjściem. (Tu następuje ostra wymiana zdań, kto ile może wypić, po ilu godzinach pracy i generalnie chyba chodzi o to, kto ma mocniejszą głowę. Polacy zawsze muszą się o takie rzeczy kłócić, jakby było o co.) A co do chłopca. Obie nie bardzo pamiętamy, co mu powiedziałam. Chyba go o coś posądziłam, chyba powiedziałam, że „wy wszyscy, chuje, jesteście tacy sami„. W każdym razie się mocno wkurwił. Aż uciekłam. To była ucieczka? Co to było w ogóle, że ja wyszłam?
Ka: Ja nie wiem, ja się nagle znalazłam na zewnątrz z telefonem przy uchu i prośbą, żeby Radek po nas przyjechał… Wulgarnie rozmawiamy, a miło było. Szczególnie lubię patrzeć jak szukasz śladów tej imprezy w sieci… ten wzrok!
eM: Jak dobrze, że Ty też masz jakieś „nagle”, wiesz? A jaki mam mieć wzrok, skoro bardziej niepamiętam niż pamiętam, a Ty mi mówisz o jakiejś kamerze, o tym, że byłyśmy rozgadane? (śmiech)
Ka: Żaden TVN w sumie, tylko panowie z zespołu (Maqama), bo rozkręciłyśmy imprezę. A Wrocławski Kasiek gdzie wtedy był…?
eM: Wrocławski Kaśku, gdzie wtedy byłaś? Ja nie wiem, ale byłyśmy we trzy, prawie zawsze.
Ka: Poza momentem, kiedy my znalazłyśmy się na mieszkaniu, a ona nie (głupio wyszło, ja też przepraszam).
eM: Tak. Ale to już do prywatnych wyjaśnień i innych maili.
Ka: Fajny ma głos! (Grzegorz! Radio! Radio! Radio!)
eM: Przecież wiem, słyszałam. I och, i ach, haha.
Ka: Dobra, bo będzie że się zachwycam. W dodatku przedwalentynkowo. Co mi jutro dasz?
eM: Ale śniegiem napierdala…
Ka: Subtelna zmiana tematu, ale czy ja nie mam racji? Spytaj Fufatcha! On już mnie pozdrawia przez Ciebie jako oficjalną partnerkę, a Ty nic mi nie chcesz dać. Foch! I nic, że to oficjalna nieprawda jest.
eM: Skoro to oficjalna nieprawda, to ja Ci może kupię oficjalny nieprawdziwy prezent, co?
Ka: Może być. Znajdź sklep z talentami i kup mi umiejętność zapominania. I radzenia sobie, co?
eM: Ja myślę, że Ty już to masz. Dobra, nie popadajmy w marazm. Ej, tak sobie pomyślałam…
Ka: Kiedy następna impreza? (śmiech)
eM: Nie. (śmiech) Pomyślałam sobie, że Ty w sumie strasznie dużo kryminałów czytasz. Dlaczego nie popiszesz trochę recenzji?
Ka: Dla kogo? Kto by czytał to, że ja lubię jak inni mają gorzej?
eM: Myślę, że ktoś na pewno. To in-ter-net, kobieto! A jakbyś trochę popisała, to może bym Ci pozazdrościła i wzięła się w końcu za robotę. W końcu recenzje to moja broszka.
Ka: A tu Cię mam… Więc w ramach rewanżu napisz trochę pracy magisterskiej, może ja bym Ci pozazdrościła.
eM: A, emgieerka. Ja piszę! Pi-szę! Aż wióry lecą!
Ka: Uhm. Lecą. Jakieś tasiemce u Ciebie w pokoju. [Friends]
eM: No przecież nie lec…
Ka: On uciekł! (O nim nie piszemy, to tabu.)
eM: Ale śniegiem napierdala… Przyniosę drugą Warkę.
Ka: To ja monologowo. (Soku mi daj tam!) Powiem, Tobie, Wam, czytacze nasihfyjf,jdffxhd.
eM: I tą złotą myślą kończymy. Tak po prostu.
Ka: W pół zdania. W pół kropki. Kończymy tak, jak faceci z nami. (śmiech, lol i rotfl)